Śmierć symulowana
Scenariusz taki, jaki przebiegał podczas "Romeo i Julia", kiedy to ukochana upozorowała własną śmierć pijąc specjalny środek, jest w sumie całkiem możliwy. Znane z voodoo zjawisko zombie, kiedy to ludzie rzekomo powstają z martwych, jest wynikiem niczego innego, jak podania ofierze trucizny zawierającą terodotoksynę, czyli wyciąg z ryb rozdymek. Ta niezwykle silnie oddziałująca neurotoksyna, jest tysiąc razy silniejsza od cyjanku, więc możliwe że gdyby zaaplikować ją w odpowiedniej dawce, w odpowiednich miejscach ludzkiego organizmu, można by spowolnić bicie serca i oddychanie do tego stopnia, że można je wykryć jedynie skomplikowanymi przyrządani. Wtedy lekarze nie dysponujący odpowiednią aparaturą zwykle uznają taką osobę za zmarłą. Jednak osoba jest wtedy całkowicie świadoma tego, co się z nią dzieje. Jednak jak wiadomo, cyjanek jest niezwykle skuteczny jako trutka, a ten środek jest o wiele potężniejszy od niego, więc bardzo łatwo go przedawkować, a prowadzone nad tym badania są niezwykle niebezpieczne i ryzykowne. Nie ma też zbyt wielu chętnych w ludziach, którzy poddaliby się takim badaniom. I w sumie nie jest to dziwne.
